Ksiądz Wacław Kneblewski

kneblewski-mini.jpg

KSIĄDZ WACŁAW KNEBLEWSKI PROBOSZCZ OSTATNICH LAT PRZEDWOJENNEJ NIESZAWY.

Z dniem 28 XI 1932 r. nieszawską parafię objął ks. Wacław Kneblewski. Siedem lat jego urzędowania było najbardziej dynamicznym okresem rozwoju w dwudziestoleciu międzywojennym. Ks. Wacław Kubacki urodził się 10 września 1887r. we wsi Lipicze w pow. tureckim

Po ukończeniu szkoły średniej wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku. Święcenia kapłańskie otrzymał 12. czerwca 1910 r. Od 1913r. pełnił funkcje katechety w gimnazjum żeńskim w Częstochowie. Wkrótce okazał się wspaniałym nauczycielem, aktywnym społecznikiem i doskonałym publicystą, - wydał drukiem kilka prac. Był także prezesem zarządów i Kolonii Letnich, Inspektorem Związku Harcerstwa Polskiego, członkiem Zarządów: Rady Opiekuńczej Częstochowy, Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności oraz kierownikiem wyższych kursów pedagogicznych. W latach 1919 — 1922 odbył studia licencjackie z prawa kanonicznego i nauk społecznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

W 1922 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych aby tam zbierać o fundusze na powstający uniwersytet lubelski. Był współorganizatorem Kongresu Wychodźstwa Polskiego w Detroit w 1925r.

Zabiegał także o fundusze na powstający uniwersytet lubelski a także na budowę gmachu im. Jana Długosza we Włocławku.

Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych mieszkał w Warszawie, gdzie pełnił funkcje przedstawiciela Katolickiej Agencji Prasowej. Publikował w wielu czasopismach m.in. w „Kurierze Warszawskim”, „Rzeczypospolitej”, „Polaku-Katoliku” . „Rodzinie Polskiej”. W 1928r. wyjechał na Bałkany w celu uaktualnienia kontaktów kulturalno-misyjnych,
Pełnił też funkcje delegata Polski na teren trzęsienia ziemi w płd. Jugosławii ,

Był inicjatorem utworzenia Ligi Stowarzyszeń Polsko-Jugosłowiańskich,

Taki to wspaniały, energiczny i stosunkowo młody jeszcze ksiądz przybył 28 listopada 1932r. do Nieszawy,

Księdza Kneblewskiego - „obywatela świata” , kapłana, społecznika i publicystę zauroczyło to „dostojne wiekami swego żywota posiwiałe miasteczko” , którego od 28 listopada 1932r. aż do tragicznej śmierci 18 listopada 1939r, miał być proboszczem.”

/A,Mietz w: „Ksiądz Wacław Kneblewski”/

Jak sam wspominał postanowił „wzburzyć” to trochę senne małomiasteczkowe życie jego mieszkańców, wykorzystać piękno Nieszawy oraz jej historyczno-turystyczne walory .

Pokazać Nieszawę w całej krasie, Dlatego postawił sobie i grupie nieszawskich przyjaciół, która się szybko przy nim znalazła wielkie cele. i wielkie zadania:

Zaczął wydawać biuletyn parafialny pt. „Gazetka Parafii Nieszawskiej” /nakład 100 egz./

-  postanowił urządzić muzeum parafialne,

Prof. Stanisławowi Noakowskiemu chciał wmurować w miejscu Jego urodzin poświęconą Mu tablicę pamiątkową,

-  w 1933 r. z inicjatywy Ks. Proboszcza wydano serię pocztówek o Nieszawie,

-dzięki niemu w początkach grudnia 1932 r. odbyła się w pokojach plebanii wystawa

Obrazów Aleksandra Laszecki - malarza z Włocławka,

-  w kościele parafialnym zaczęły odbywać się koncerty muzyki religijnej,

Cele te i wiele innych stopniowo w ciągu tych siedmiu lat Jego kierowania parafią zostały zrealizowane.

Zaniepokojony marazmem gospodarczym Nieszawy doprowadził do powołania w 1938r.

Nieszawskiego Towarzystwa Oświaty Zawodowej, założono też Szkołę Kupiecką. W 1939r.

Utworzono Nieszawskie Towarzystwo Kupców Polskich.

Wielki Patriota - współorganizował i prowadził liczne wiece, sprowadzał wybitnych artystów, pisarzy, skutecznie zaangażował się w wielką akcję ożywienia kultu królowej Jadwigi Wynikiem działalności ks. Proboszcza było uczynienie z Nieszawy Kujawskiego Centrum uroczystości ku czci Królowej.

Kolejny rozdział historii parafii rozpoczął się 1 września 1939 r. W nocy z 5 na 6 września Nieszawę opuściło kilku księży franciszkanów oraz ks. Proboszcz Wacław Kneblewski. Z wielkim trudem udało się tej grupie dotrzeć do Warszawy. Franciszkanie schronili się w swoim klasztorze w Warszawie. Ksiądz Kneblewski wrócił do Nieszawy. Na pytanie wielu nieszawian, zdziwionych, że ksiądz wrócił odpowiadał: „wróciłem, bo gdzie owce moje tam i ja, ich pasterz.” Nie cieszył się długo wolnością, gdyż już 21 października 1939r. został aresztowany i umieszczony w Aleksandrowie Kuj. Tam przebywał niecałe 2 tygodnie i 4 listopada przewieziono go do Świecia a stamtąd do klasztoru werbistów w Górnej Grupie. Zgromadzono tam około 100 księży. 18 listopada zginęło 13 z nich a wśród zastrzelonych na pobliskim poligonie był nasz Proboszcz ks. Wacław Kneblewski. Dla nieszawskiej parafii nastały ciężkie czasy. Kościół farny został zamknięty, podobny los spotkał plebanię, która została doszczętnie ograbiona, zamknięto założoną przez księdza Kneblewskiego szkołę kupiecką. Niemcy zniszczyli bogaty księgozbiór księdza Proboszcza. Zniszczono także założone przez Niego muzeum parafialne. Nieliczne tylko eksponaty muzealne czy książki z bogatego księgozbioru Ks. Kneblewskiego udało się co odważniejszym mieszkańcom Nieszawy zatrudnionym przy pracach porządkowych ocalić od zniszczenia i po wojnie przekazać bibliotece nieszawskiej czy kancelarii parafialnej.

 

 

Ks. Wacław Kneblewski                                                                                                                                                                                         Nieszawa, w listopadzie

Nieszawa leży nad Wisła

Losy mnie zapędziły na Kujawy. Bałem się chronicznie prowincji, jej nieraz obskurnych i zapadłych osad i miasteczek. Spotkał mnie jednak miły zawód. Trafiłem na taki kawałek tej prowincji, który nawet wybrednemu smakoszowi krajobrazu rodzinnego może się bardzo podobać. Czuł się przecież w nim dobrze taki wielki, taki subtelny duch malarza i rzeźbiarza, architekta i poety kształtu i natury Noakowskiego.

Czy chcecie wiedzieć, gdzie to jest?

Nad Wisłą szarą, nad królową polskich rzek, w niewielkiej, ale jakże miłej Nieszawie. Dawne ona pamięta czasy. Klonowicz przecież śpiewał we „Flisie”:

Ujrzysz Nieszawę czerwoną,
spichrzów długim rzędem obsadzoną.
Świecą się w lewo skorupiane dachy
i insze gmachy……
 Obfite Żniwa i gumna kujawskie,
tam się ściągają w spichlerze nieszawskie,
tam swe nadzieje ładuje ziemianin
 tam i mieszczanin.

Dziś z tych bogatych spichrzów zostało tylko kilka. „Byli czasy, ale minęli” — tak sobie przepowiada prosta wieszczka... Kryzys i jaki? Nieszawa to prawie córka Torunia. Buduje ją Kazimierz Jagiellończyk w 1460 roku. Punkt idealny dla handlu zbożowego na Wiśle.

Z zazdrością patrzył na to (Toruń) właśnie gród Kopernika. Aż wreszcie udało się w 1474 roku Toruniowi wyjednać prawo zmuszające wszystkie statki zbożowe do zatrzymywania się w jego porcie.

Mimo to Nieszawa bogata... Pamiętają o niej królowie i wielmoże polscy, liczni fundatorzy i dobrodzieje kościołów, przytułków i szpitali, dzięki czemu Nieszawa i dzisiaj z tego słynie. Choć jest sobie małym gródkiem, to ma kilka instytucji dobroczynnych, a więc dwa przytułki dla starców, ochronkę i sierociniec — wszystkie z fundacji.

Z dawnej Świetności został jej przepiękny kościół farny, który potrafił natchnieniem darzyć takiego wybrednego artystę jak Noakowski. Wznosił go ponoć Jagiełło na gruntach osady rybackiej Rozkidalno, ku czci swojej nieodżałowanej małżonki Jadwigi. Gotyk to krzyżacki, poważny, ale powabny. Mało takich pięknych kościołów w Polsce W murach zachowane są liczne kule, mówiące o ciężkich chwilach Nieszawy podczas wojen z Krzyżakami, Szwedami i Brandenburczykami. W całości wybudowany z czerwonej cegły i takichż dachów, prócz tynkowanych już nowszych dwu barokowych kaplic, z przedziwnie stylowej wieży, z jej starym zegarem i krzyżem, idzie powiew stuleci. Wnętrze również bardzo ładne, choć już z różnych epok. Wyróżniają się obraz w głównym ołtarzu, pewnie włoskiego pędzla i pastelowe wprost desenie na ławkach.

Istnieje też tutaj kościółek pofranciszkański wraz z klasztorem.

W roku 1827 Nieszawa posiadała 156 domów ił 339 mieszkańców. W roku 1862 już 1880 mieszkańców.

W dalszych rocznikach powiększa swoje terytorium. Sprzyja rozwojowi to, że jest miastem powiatowym, nadgranicznym, celnym.

Dochodzi nawet do większej zamożności, która się kończy z chwilą zjednoczenia Polski i przeniesienia siedziby powiatu do sąsiedniego Aleksandrowa. Mimo to jest przemiłym miasteczkiem. Położenie wprost malownicze. Główne kolory obrazu to: czerwień dachów i szmaragd sadów śliwkowych. Oryginalne, przewiewne, schodzące w dół wąskie uliczki. Parterowe niewielkie domki o daszkach przyźbowych, z zachowaniem tradycji attyki włoskiej. A wszystko nad uroczą Wisłą... Miejscowość jakby wybrana na letnisko. Pod miastem wybrzeża rzeki. Jakby mała Szwajcaria... nieszawska.

Obecnie Nieszawa ma około 3000 mieszkańców. Utrzymuje się z roli, hodowli krówek, warzywnictwem i ogrodnictwem. Zbyt ma na rynki toruński, włocławski i ciechociński. Specjalnością tego gródka są rybacy i wikliniarze.

Mimo kryzysu, zdeklasowanie Nieszawy jako miasta (które kiedyś posiadało siedzibę powiatu, a dzisiaj ją ma w sąsiednim Aleksandrowie), Życie społeczne w niej nie zamiera. Jest tu gromadka inteligencji, a więc burmistrz, rejent, dyrektor seminarium nauczycielskiego, naczelnik poczty, lekarz, aptekarz, nauczyciele i oczywiście plebania. Nie zasypia się gruszek w popiele. Urządza się więc obchody religijne, narodowe i społeczne. Sale pełne.

Publiczność na wszystko przychodzi i wszelką inicjatywę popiera.

A kiedy przyjdzie polskie lato, niechaj tu przyjeżdżają turyści i letnicy, niech tu przysiędą na chwilę, bo naprawdę kącik jak z obrazka czarowny i

Nieszawa więc woła, przyjaciele, woła do siebie, jako wyjątkowe miasteczko wśród reszty miast Rzeczypospolitej.

Zapraszamy do obejrzenia filmu poniżej, gdzie ks. prałat Roman Kneblewski przypomina biografię ks. Wacława o Kneblewskiego, jego pracę i męczęńską śmierć.

Dziękujemy Pani Teresie Maksim za materiały oraz Renacie Jaworskiej, które przyczyniły się do powstania powyższego tekstu.